Wynajem mieszkań
Na początku pomyślałem, że moje oczy płatają mi figle. Jezioro jeszcze chwilę wcześniej było spokojne, idealnie nieruchome pod szarym, popołudniowym niebem. Potem zauważyłem je unoszące się na skraju brzegu – ogromny, ciemny krąg na wpół zanurzony w wodzie. Coś w nim od razu wydawało mi się nie tak. Było zbyt okrągłe, zbyt ciche, zbyt nienaturalne w porównaniu z ruchem jeziora. Z daleka jego powierzchnia wyglądała na spaloną lub zwęgloną, poczerniałą w dziwne, nierówne plamy, przez co wydawało się niemal żywe.
Zatrzymałem się, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Moje bicie serca nagle zabrzmiało głośniej niż wiatr muskający drzewa. Im dłużej się wpatrywałem, tym bardziej niepokojący stawał się ten obiekt. Nie poruszał się jak zwykłe śmieci. Po prostu unosił się tam, ciężki i czujny, jakby należał do czegoś ukrytego pod wodą.
W ciągu kilku minut inni mieszkańcy wioski zaczęli gromadzić się wzdłuż brzegu, zauważając to samo. Ludzie nerwowo wskazywali na coś z daleka, szepcząc do siebie teorie. Nikt nie chciał podchodzić zbyt blisko. Sama niepewność stała się zaraźliwa. Ktoś zasugerował, że to może być pułapka zarzucona do jeziora lata temu. Inny przysięgał, że wygląda jak część urządzenia wojskowego. Ktoś inny cicho wspomniał o możliwości zdechłego zwierzęcia – albo czegoś gorszego.
Każda nowa teoria zagęszczała atmosferę.