Dorastałam akceptując tę historię bez większych wątpliwości. Moja babcia była dla mnie wszystkim: moją rodziną, moim bezpieczeństwem, moim punktem odniesienia.
Kiedy skończyłam osiemnaście lat, pewnej spokojnej letniej nocy otworzyła szafę i wyjęła starannie przechowywane pudełko. W środku była jej suknia ślubna.
To była elegancka kreacja, wykonana z jedwabiu w kolorze kości słoniowej, z delikatnymi koronkowymi detalami i małymi guzikami z masy perłowej, które dyskretnie mieniły się w świetle.
Z wymownym uśmiechem poprosiła:
— Pewnego dnia chcę, żebyś założyła tę sukienkę.
Wtedy wydawało mi się to zabawne. Suknia miała już swoje lata i prawdopodobnie wymagała kilku przeróbek.
Mimo to, patrząc na jej pełne miłości spojrzenie, obiecałam, że pewnego dnia ją przerobię i założę na własny ślub.
W tamtej chwili ta obietnica wydawała się jedynie sentymentalnym gestem.