Odwaga i wytrwałość w walce z zanieczyszczeniem i niesprawiedliwością.
Wyobraź sobie, że mieszkasz w małej wiosce, otoczonej żyznymi polami, aż nagle woda płynąca przez tę ziemię staje się mętna, zatruta odpadami chemicznymi. Powietrze nie pachnie już sezonem, lecz trucizną.
Udostępnij na WhatsAppie
Udostępnij na Telegramie
To właśnie przydarzyło się Wang Enlinowi, chińskiemu rolnikowi po sześćdziesiątce. W obliczu niesprawiedliwości, która zniszczyła jego źródło utrzymania, mógł się poddać.
Wybrał jednak inną drogę: studiował prawo, samotnie, przez 16 lat, aby stawić czoła firmie, która zanieczyściła jego ziemię.
Kiedy ziemia stała się polem minowym
Wszystko zaczęło się w 2001 roku, kiedy ścieki z Qihua Group, firmy zajmującej się przetwórstwem minerałów, zalały plantacje w regionie. Całe hektary stały się jałowe, plony utracone, a zdrowie społeczności zagrożone.
Nawet lokalna rada przyznała: gleba pozostanie zanieczyszczona przez „długi czas”. Dla rodzin utrzymujących się z rolnictwa był to okrutny wyrok.
Słownik i ogromna determinacja
Wang miał zaledwie trzy lata formalnej edukacji. Zamiast jednak milczeć, postanowił zgłębić prawo. Z pomocą starego słownika i książek prawniczych pożyczonych w zamian za worki zboża, zaczął przepisywać teksty ręcznie, porównywać artykuły i rozumieć każdy szczegół.